Chińczycy w listopadzie organizują w „bańce” w Weihai Puchar Świata kobiet i mężczyzn w tenisie stołowym. – Występ Mistrzyni Europy Li Qian byłby wskazany, ale musi czekać, gdyż jest rezerwową – mówi Stefan Dryszel, dyrektor sportowy Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Od marca nie odbywają się żadne seniorskie turnieje międzynarodowe sankcjonowane przez ITTF i ETTU. Zawody rangi PŚ pierwotnie miały zostać rozegrane w Tajlandii (panie) i Niemczech (panowie), lecz w obecnej sytuacji epidemicznej ich przeprowadzenie w tych lokalizacjach było zagrożone, dlatego imprezy przeniesiono do Chin.

– Chińskie firmy są głównymi sponsorami zawodów, stąd decyzja o organizacji na terenie tego kraju. Poza tym Chińczycy twierdzą że mają pod kontrolą pandemię koronawirusa i jest u nich bezpieczniej niż w innych zakątkach świata. Ale nie ma gwarancji że oba turnieje się odbędą. Okres pobytu w Chinach, a potem ewentualna kwarantanna po powrocie może zniechęcić wiele zakwalifikowanych tam osób – uważa były selekcjoner reprezentacji Polski.

Puchar Świata kobiet jest zaplanowany w dniach 8-10 listopada, a męski od 13 do 15 listopada w Weihai. Z reprezentantów Polski szansę występu ma wciąż aktualna mistrzyni Europy Li Qian. Tytuł zdobyła w 2018 roku w hiszpańskim Alicante. Rok później we francuskim Nantes rozgrywano tylko drużynowe MŚ, zaś we wrześniu 2020 nie odbyły się Indywidualne ME w Warszawie, a powodem pandemia. Władze PZTS rozmawiają z ETTU nt. przeniesienia zawodów na czerwiec 2021.

– Li Qian jest czwartą rezerwową i szansa na jej występ jest uzależniona od decyzji zawodniczek europejskich. Pamiętajmy, że +Mała+ mieszka i trenuje w Chinach, więc jest w wygodniejszej sytuacji. Trener Zbigniew Nęcek jest w stałym kontakcie z Li Qian i wie, że trenuje ona w dobrej grupie i w pełnym wymiarze czasowym. Startuje także w lokalnych zawodach i jest w dobrej formie. Ewentualny jej występ w Pucharze Świata byłby wskazany ze względu na szansę zdobycia punktów do rankingu światowego, co będzie bardzo istotne podczas rozstawiania zawodniczek na igrzyskach olimpijskich w Tokio – przyznał Stefan Dryszel.

Łączna pula nagród w obu turniejach wynosi 500 tysięcy dolarów, a premie są równe wśród pingpongistek i pingpongistów. Zwycięzcy otrzymają po 55 tys., przegrani w finałach 40 tys., za trzecie miejsce 20 tys., za czwarte 14 tys., pozycje 5-8 – 10 tys., 9-16 – 7 tys. i 17-21 – 5 tys.

Na awizowanych listach startowych jest wielu medalistów igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, m.in. Chińczycy Ma Long i Fan Zhendong, Japończycy Tomokazu Harimoto i Koki Niwa czy znani z polskiej superligi Brazylijczyk Gustavo Tsuboi, Koreańczyk Jeong Youngsik, Wong Chun Ting z Hongkongu i Chorwat Tomislav Pucar, a także Japonka Mima Ito, Niemka Petrissa Solja, Austriaczka Sofia Polcanova czy była zawodniczka Enei Siarkopolu Tarnobrzeg Amerykanka Wu Yue.

Wśród rezerwowych są m.in. Li Qian i Rumunka Elizabeta Samara (obie Enea Siarkopol) i Sathiyan Gnanasekaran z Indii, obecnie grający w Sokołowie Jarosław.

Organizatorzy zapowiedzieli, że wszyscy uczestnicy będą musieli przestrzegać różnych obostrzeń, wliczając kwarantannę co najmniej dwutygodniową. Jeśli ktoś nie będzie się stosował do wytycznych, zostanie skreślony z listy grających.

– Organizacja zawodów nawet w mocno ograniczonej liczbie startujących nie jest dziś łatwa, co pokazał zorganizowany niedawno w Berlinie ETTU Top 10 kadetów i juniorów. Nawet przy maksymalnych środkach ostrożności, tzw. negatywny test na Covid-19 wykonany najwcześniej na cztery dni przed turniejem, a potem powtórny test zrobiony przez organizatorów na dwa dni przed startem, osobny transport uczestników z lotniska, wydzielone stoliki do posiłków itd., nie udało się wyeliminować zakażeń podczas trwania zawodów. W okresie tygodnia po Top 10 otrzymałem informację o ośmiu przypadkach zakażeń, a chodzi o dwie zawodniczki, dwóch zawodników i czterech trenerów” – podkreślił Stefan Dryszel, były trener reprezentacji tenisistów stołowych.