„Powołanie na drużynowe mistrzostwa Europy traktuję jako docenienie mojej pracy i postępów przez selekcjonera Zbigniewa Nęcka” – powiedziała dwukrotna mistrzyni Polski w mikście Julia Ślązak. W następnym tygodniu zagra w ITTF Challenge we Władysławowie.

Podczas niedawnych DME w Nantes Polki w składzie Li Qian, Natalia Bajor, Natalia Partyka, Anna Węgrzyn i Ślązak zdobyły brązowy medal. Dwie ostatnie wymienione zawodniczki były rezerwowymi, ale ich rola może zmienić się w hali COS Cetniewo. Pod nieobecność mistrzyni Europy Li Qian i Partyki, ekipę biało-czerwonych tworzyć będą: Bajor, mistrzynie Europy juniorek – odpowiednio w singlu i mikście Anna i Katarzyna Węgrzyn, Ślązak oraz wracająca po przerwie macierzyńskiej brązowa medalistka ME 2018 Katarzyna Grzybowska-Franc.

– Byłam miło zaskoczona powołaniem do seniorskiej kadry na drużynowe mistrzostwa Europy we Francji. Półtora roku temu po raz pierwszy znalazłam się w reprezentacji, ale w meczu eliminacji DME z Ukrainą wyraźnie przegrałam z Margaritą Piesocką 0:3. W Nantes byłam rezerwową, lecz mogłam obserwować najlepsze europejskie zawodniczki i poczuć atmosferę takich zawodów, nieporównywalnie bardziej prestiżowych od innych turniejów międzynarodowych. Przede wszystkim był to też znak od trenera Nęcka, że docenia moją pracę i postępy w grze – stwierdziła 20-letnia Ślązak.

Kilka miesięcy temu zawodniczka pochodząca z Łodzi została młodzieżową mistrzynią Polski. W finale w Krośnie wygrała z Julią Szymczak (KU AZS UE Wrocław), która także zagra w ITTF Challenge – Międzynarodowych Mistrzostwach Polski we Władysławowie.

– Wciąż czekam na pierwszy medal w seniorskich mistrzostwach kraju. W Grand Prix też regularnie chcę być na podium, W tamtym sezonie dwukrotnie i w tym raz w ćwierćfinale GP trafiałam na Natalię Bajor. O ile dwa pierwsze pojedynki były jednostronne, o tyle ostatnio w Wałbrzychu zdołałam wygrać z Natalią trzy sety. I mimo niepowodzenia 3:4 mogę być zadowolona z meczu. Podobnie było w minioną w niedzielę w spotkaniu ekstraklasy w pojedynku np. z Białorusinką Wiktorią Pawłowicz. Jakiś czas temu nie miałam z nią żadnych szans, a teraz zdołałam urwać seta i prowadzić w miarę wyrównany bój. Krok po kroku, a będzie jeszcze lepiej – przyznała Ślązak.

Reprezentantka Polski jest wychowanką ULKS ASTS Łask. W poprzednim sezonie grała w SKTS Sochaczewie, a niedawno przeniosła się do innego zespołu z Mazowsza – GLKS Scania Nadarzyn.

– Jeśli o moje pingpongowe moce strony, jestem zawodniczką bardzo waleczną, nieźle grającą backhandem, do tego stosującego dość mało popularne, ale skuteczne zbicie z forhandu. Do poprawy jest wiele, począwszy od serwisu i odbioru. Bardzo dobrze czuję się w grach podwójnych, zdobyłam wiele medali począwszy od najmłodszych kategorii wiekowych, jednak tenis stołowy to sport indywidualny. Za największy sukces uważam młodzieżowe mistrzostwo Polski w singlu – oceniła.

W latach 2017-2018 Ślązak w parze z Patrykiem Zatówką zwyciężali w MP w grze mieszanej. Tej konkurencji nie będzie jednak w ITTF Challenge, poza tym Zatówka miał ostatnio problemy z kolanem i jego występ stoi pod znakiem zapytania.

– W hali COS Cetniewo zagram w singlu i mam nadzieję, że to będzie kolejny udany start rangi międzynarodowej. Dla mnie to ważne przetarcie seniorskie, a z drugiej strony kolejna impreza w ramach przygotowań do przyszłorocznych młodzieżowych mistrzostw Europy. Mocno postawiłam na tenis stołowy i chcę dalej się rozwijać. Na dziś wiem jak dużo brakuje mi do najlepszych Polek, staram się także podglądać zagraniczne rywalki, np. spore wrażenie na mnie robi gra i ogólnie charakter wojowniczki Rumunki Bernadette Szocs. Dla mnie też nie ma straconych piłek – podsumowała.