Lucjan Błaszczyk chce pracować na rzecz zmniejszenia dystansu dzielącego azjatycki tenis stołowy od europejskiego. Niedawno wszedł do zarządu Europejskiej Unii (ETTU) i z jej ramienia działa w Radzie Dyrektorów Międzynarodowej Federacji (ITTF).

– Moją myślą przewodnią jest to, żeby ten dystans między tenisem stołowym azjatyckim i europejskim, który zrobił się bardzo duży, zmniejszyć. Za moich czasów Europa była bardzo silna – mówi Lucjan Błaszczyk, wielokrotny medalista Mistrzostw Polski i Europy.

Dodał, że jeszcze kilkanaście lat temu ze Starego Kontynentu byli tak znakomici tenisiści jak: Jean-Philippe Gatien, Joergen Persson, Jan-Ove Waldner, Zoran Primorac, Kalinikos Kreanga czy on sam. Oni wszyscy byli w stanie walczyć z Chińczykami. Przypomniał, że ostatnim europejskim Mistrzem Świata był w 2003 r Austriak Werner Schlager.

– Wtedy Europa była konkurencyjna dla Chin i walczyliśmy z nimi. Później te nożyce się rozjechały i Azja dominuje niepodzielnie od tamtej pory. Najważniejsze jest to, żeby stworzyć nowe struktury w europejskim tenisie stołowym, trochę nowych turniejów i trochę uniezależnić się od ITTF-u, który jakby decyduje i rządzi wszystkim od wielu lat, a kiedyś tak nie było. Ważne jest, żeby wzmocnić właśnie na arenie światowej pozycję europejskiej unii, a tym samym zawodników – powiedział Lucjan Błaszczyk.

Dodał, że w Europie jest potrzebny dalszy rozwój i modyfikacja specjalnych programów szkolenia utalentowanych zawodników polegających m.in. na organizowaniu obozów treningowych dla najlepszych z różnych kategorii wiekowych, by razem mogli trenować pod okiem dobrych trenerów i dzięki temu stawać się konkurencyjnymi dla rówieśników z Azji.

– Ważne jest także zmniejszenie uzależnienia ETTU od ITTF. Światowa federacja ma 40-krotnie wyższy budżet od europejskiej, co wynika z praw niemal do wszystkiego co jest związane z tenisem stołowym – od praw telewizyjnych, poprzez organizację największych turniejów na licencjach za sprzęt kończąc. Tak więc wszystkie pieniądze takim pięknym łukiem omijają ETTU – zaznaczył Lucjan Błaszczyk.

Kongres Europejskiej Unii Tenisa Stołowego (ETTU) odbył się tydzień temu. Na nim na nowego prezydenta został wybrany Rosjanin Igor Levitin. Podczas głosowania dokonano także wyboru siedmiu członków Zarządu ETTU, którzy jednocześnie są przedstawicielami Starego Kontynentu w ITTF Board of Directors. W tym gronie znalazł się Lucjan Błaszczyk.

Lucjan Błaszczyk jest pierwszym Polakiem, który będzie pełnił tak ważną rolę w strukturach światowej federacji tenisa stołowego. Wybory do zarządu ETTU, jak i ITTF Board of Directors odbyły się on-line. By dostać się do drugiego z tych gremiów – liczącego tylko siedem miejsc – trzeba było zdobyć ponad 50 proc. głosów. Polak od razu zgromadził ich 54 proc. i bez konieczności dogrywki wszedł do Rady Dyrektorów.

– Głosowanie było tajne, ale wiem oczywiście kto mógł poprzeć moją kandydaturę. To jest normalna kampania wcześniej. Jest to stanowisko o tyle prestiżowe i inne od wszystkich, że nie dość, że zasiada się w Zarządzie ETTU, to też w ITTF Board of Directors i tam – w tej światowej federacji – naszym zadaniem jest to, aby lobbować i dbać o interesy europejskiego tenisa stołowego w światowych strukturach – powiedział i jednocześnie dodał, że wiąże się to m.in. z wybieraniem systemów gier do rozgrywek Ligi Mistrzów, mistrzostw Europy i świata, ocenianiem kandydatów i wyborem organizatorów największych światowych imprez. Kolejne zadanie Rady to tworzenie nowych turniejów w Europie i na świecie, dbanie o interesy zawodników czy organizacja sponsorów.

Lucjan Błaszczyk dodał, że w związku z wyborem do władz ETTU nie zamierza przeprowadzać się do Luksemburga, gdzie ma ona swoją siedzibę. Wyjaśnił, że spotkania Zarządu ETTU, jak i ITTF Board of Directors z reguły odbywają się przy okazji organizacji największych i najważniejszych imprez oraz w razie potrzeby są zwoływane w ich siedzibach. Światowa federacja ma ją obecnie w Chinach.