Pochodząca z Wrocławia Daria Łuczakowska zdobyła już 9 medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Tym razem z SKST Sochaczew wywalczyła brąz w Ekstraklasie. – W dorobku brakuje mi 2 złotych medali z Indywidualnych i Drużynowych MP, ale inne sukcesy są rekompensatą – mówi była reprezentantka Polski, uczestniczka Mistrzostw Świata Seniorek i Juniorek.

PZTS: W przedwcześnie zakończonym sezonie, z powodu pandemii koronawirusa, z SKTS Sochaczew zdobyła Pani brązowy krążek. Który to już medal w Ekstraklasie?

Daria Łuczakowska: Na podium Drużynowych Mistrzostw Polski stawałam 9 razy. Najwięcej, 5-krotnie z AZS UE Wrocław – srebro i 4 brązy, 2-krotnie z Politechniką Wrocław – srebro i brąz. Brązowe krążki zdobyłam też z AZS UJD Częstochowa i SKTS Sochaczew.

Początek ostatniego sezonu był świetny, 6 kolejnych zwycięstw na „trójce”. Później było kilka porażek, ale ogólnie bardzo dobry bilans.

Byłam bardzo zadowolona z takiego otwarcia sezonu. Zawsze gra się łatwiej, kiedy na koncie są zwycięstwa, a z ostatecznego bilansu (11-5) również jestem zadowolona, choć nie we wszystkich kluczowych meczach dołożyłam swoją cegiełkę. Więc mogło być jeszcze lepiej.

Może już Pani potwierdzić, czy zostanie na kolejny sezon w klubie z Mazowsza?

Jeśli chodzi o następne rozgrywki Ekstraklasy, nie mam jeszcze sprecyzowanych planów.

Pochodzi Pani z Wrocławia I tutaj uczyła się grać w tenisa stołowego, ale występowała Pani także w drużynach z innych miast. Czy kiedykolwiek pojawiła się oferta gry w Tarnobrzegu?

Swoją przygodę rozpoczęłam w Ślęzie Wrocław, następnie był AZS Politechnika Wrocław, a później kilkanaście lat w AZS UE Wrocław, z roczną przerwą na DJK TUS Holsterhausen. Kolejne kluby to AZS UJD Częstochowa i SKTS Sochaczew. A co Tarnobrzega, nigdy nie dostałam stamtąd propozycji.

Kibice z pewnością pamiętają, że na początku tego wieku, jako bardzo młoda zawodniczka, zagrała Pani w Mistrzostwach Europy Seniorek we Włoszech i Mistrzostwach Świata Seniorek we Francji.

Grałyśmy młodym składem, żadna z nas nie była liderką kadry narodowej, dlatego nie miałyśmy za dużo do powiedzenia z bardziej doświadczonymi rywalkami. Ale mimo to Mistrzostwa Świata i Europy wspominam bardzo dobrze.

Wcześniej była Pani w drużynie z Renatą Krawczyk, Magdaleną Cichocka i Katarzyną Gieryń i w tym składzie zdobyłyście Drużynowe Wicemistrzostwo Europy Juniorek we Włoszech w 2001 roku.

Wicemistrzostwo Europy Juniorek zdobyłyśmy pod wodza trenera Zbigniewa Pietkiewicza. Był to bardzo duży sukces dla polskiego tenisa stołowego, miałyśmy fajny skład, dobrego trenera i wszystkie byłyśmy mocno zdeterminowane. To przyniosło efekt w postaci awansu do finału MEJ.

Walczyła Pani o Igrzyska Olimpijskie w Atenach. Najpierw były kwalifikacje w singlu w Luksemburgu, a pół roku później w deblu w Niemczech.

W Luksemburgu awansowała do turnieju głównego, w którym trzeba było pokonać 4 rywalki, aby uzyskać olimpijską kwalifikację. Niestety odpadłam w przedostatniej, 3 rundzie. W drugim terminie kwalifikacji nie wystartowałam, ponieważ był to termin matur.

W sezonie 2005/2006 zagrała Pani w Bundeslidze w DJK TuS Holsterhausen. Indywidualnie początek był świetny, bo w 1 meczu wygrała Pani z Weroniką Pawłowicz i Tanją Hain-Hofmann.

Występy w lidze niemieckiej zawsze były moim marzeniem. Bilans po całym sezonie miałam bardzo dobry i było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie.

Później grała Pani w ojczyźnie, zdobywając medale w IMP i DMP. Jaki jest Pani łączny dorobek?

W Mistrzostwach Polski Seniorów zdobyłam w sumie 14 medali. Natomiast złotą medalistką Mistrzostw Polski w singlu we wszystkich kategoriach wiekowych byłam 5 razy. Brakuje mi 2 złotych medali z Indywidualnych i Drużynowych MP, ale inne sukcesy są rekompensatą. Muszą.

Czym dziś dla Pani jest tenis stołowy?

Doceniam każdą chwilę spędzoną przy stole, ponieważ wiem, iż ten czas już się kończy. Mam dużo mniej czasu na trening, bowiem łączę wychowywanie małego dziecka z pracą na uczelni. Ale lubię tę adrenalinę przy stole i ciężko się pożegnać z tym sportem na dobre. 30 lat temu wzięłam rakietkę do ręki i do dziś nie potrafię jej wypuścić. To musi być miłość!