„Samuel Kulczycki nie ma jeszcze 17 lat, ale mógłby już zagrać w seniorskich mistrzostwach świata lub Europy” – powiedział 11-krotny mistrz Polski w tenisie stołowym Lucjan Błaszczyk, który pomaga Kulczyckiemu w przygotowaniach do World Touru juniorów we Władysławowie.

W przyszłym tygodniu światowa czołówka kadetów i juniorów wystąpi w Polish Open. W tej imprezie przed laty grali m.in. Dimitrij Ovtcharov, Jun Mizutani czy Jakub Dyjas. Z grona reprezentantów biało-czerwonych największe szanse na sukcesy w nadmorskich zawodach i lipcowych ME w Ostrawie mają Kulczycki (rocznik 2002) i Maciej Kubik (2003).

– Samuś Kulczycki gra stylowo tak jak zawodnicy odnoszący sukcesy we współczesnym tenisie stołowym, czyli siłowo, mocno i szybko, atakuje z obu stron forhendem i backhendem, potrafi też bronić. Nowe piłki pasują do jego gry, jest mniej rotacji, a więcej siły w uderzeniach – stwierdził wielokrotny medalista ME Błaszczyk, który pracuje z Kulczyckim w COS OPO w Drzonkowie.

W tym sezonie Kulczycki i Kubik, wespół z grającym trenerem 30-letnim Szymonem Malickim, zdołali utrzymać beniaminka Olimpię-Unię Grudziądz w LOTTO Superlidze. Najlepiej spisywał się pochodzący z Gorzowa Wielkopolskiego Kulczycki, który pokonał aż 14 rywali, m.in. byłego mistrza Polski Tomasza Lewandowskiego, Hana Chuanxi, Abdela Kadera Salifou, Michiła Pajkowa, Pavla Sirucka i Tomasa Konecnego.

– Początek miał ciężki, gdyż był „zielony” i nieograny w tak mocnej lidze. Z czasem grał bardzo dobrze, określiłbym stabilnie i rozwojowo. Mimo że nie ma skończonych 17 lat, Kulczycki mógłby już pojechać na seniorską imprezę mistrzowską i zdobywać doświadczenie. Choć z drugiej strony dziś jest mnóstwo turniejów międzynarodowych i okazji do sprawdzania umiejętności na tle i rówieśników, i starszych od siebie. Kiedyś mieliśmy tylko zawody w Szwecji, Niemczech i we Francji plus MŚ i ME – dodał Błaszczyk, który przez kilkanaście lat występował w Bundeslidze.

Selekcjoner reprezentacji Tomasz Krzeszewski rozważał powołanie dwóch juniorów na niedawne indywidualne MŚ w Budapeszcie. Ostatecznie Kulczycki i Kubik pojechali na zgrupowanie, ale na swoją szansę w kadrze w wielkiej imprezie muszą jeszcze poczekać. Być może zadebiutują podczas jesiennych DME we Francji. Błaszczyk mając 20 lat dotarł do ćwierćfinału MŚ w Chinach, pokonując ówczesny nr 2 Ma Wenge.

– MP w Gliwicach pokazały, że Maciek nie jest jeszcze gotowy na udział w takich zawodach, brakuje mu roku, może dwóch. Ciągle rośnie, jest bardzo wysoki i musi popracować nad koordynacją, wzmocnić się fizycznie. W ogóle dobrze aby młodzi grali w turniejach ITTF Challenge, czyli trzeciej kategorii, jak obecnie Kubik na Słowenii i Chorwacji. Mają szansę wygrywać pojedynki, przechodzić z rundy na rundę. W World Tourach znacznie trudniej przebić się przez kwalifikacje – przyznał czterokrotny olimpijczyk (Atlanta, Sydney, Ateny, Pekin).

44-letni Błaszczyk zwrócił uwagę również na kadetów zgłoszonych do Polish Open w Cetniewie. Furorę robi 12-letni Miłosz Redzimski, który bez straty seta zwyciężył w MP. Rok starszy od niego jest Zalewski, podopieczny Lucjana z ZKS Drzonków.

– Latem poprzedniego roku zorganizowałem obóz i turniej w Drzonkowie dla kadetów, w którym uczestniczyli m.in. Miłosz, Mateusz i Alan Kulczycki, brat Samuela oraz grupa zawodników z krajów europejskich. Zdecydowanie zwyciężył Redzimski. U niego widać, że po prostu lubi grać i interesuje się tenisem stołowym, ogląda i analizuje mecze seniorów. Trzeba wyszukiwać takie jednostki jak on, chcące pracować i się rozwijać. W przypadku Mateusza Zalewskiego, który ciągle rośnie, jeśli będzie dobrze i solidnie trenował i wzmocni się fizycznie, wówczas skończą się kłopoty z kolanami i jest szansa, że jego czas jeszcze nadejdzie – podsumował Błaszczyk.